Polska

Trenerze, dziękuję!

Szymon Gagatek 2021-01-26 20:03

We wtorkowe popołudnie środowisko pływackie w naszym kraju pogrążyło się w żałobie. Wszystkie najważniejsze serwisy informacyjne obiegła przygnębiająca wiadomość o śmierci Jana Wiederka. Jeden z najbardziej zasłużonych trenerów w historii polskiego pływania zmarł nagle, w wieku niespełna 72 lat. Jego wiedzy, pasji do pływania i piłki wodnej już zawsze będzie nam brakować. 

Jan Wiederek był dla polskiego pływania osobą szczególną. Jako młody pływak startował w barwach KSZO Ostrowiec Świętokrzyski i AZS AWF Warszawa. Największe sukcesy odnosił będąc jeszcze nastolatkiem. Indywidualnie zdobył 11 medali mistrzostw Polski, w tym jeden złoty. Najwyższy stopień podium wywalczył sobie na zimowym czempionacie w 1968 roku. Tuż po swoich 19. urodzinach triumfował na 100 m stylem motylkowym na krótkim basenie Pałacu Młodzieży w Warszawie. Wyprzedził wtedy o 0.6 Andrzeja Chudzińskiego, późniejszego olimpijczyka z Monachium. 

Następnie rozpoczął występy jako waterpolista. Został zawodnikiem Legii Warszawa i od tamtej pory piłka wodna już zawsze była ważną częścią jego życia. Po zakończeniu kariery zajął się trenowaniem kolejnych pokoleń młodych pływaków. Został jednym z pierwszych szkoleniowców, którzy byli oddelegowani do pracy w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Raciborzu. Pracował tam w latach 1978-1986. Następnie wrócił do AZS AWF Warszawa, gdzie przez dekadę pełnił rolę trenera i wykładowcy. Od 1996 do 2018 roku pracował dla Polskiego Związku Pływackiego - najpierw jako trener kadry narodowej (w tym kadry olimpijskiej), a później jako szef szkolenia. Był też trenerem reprezentacji Polski seniorów i juniorów w piłce wodnej i wspólnie z Przemysławem Babiarzem komentował najważniejsze pływackie wydarzenia na igrzyskach, mistrzostwach świata i Europy. To jego głos można było usłyszeć chociażby podczas olimpijskich zmagań w Atenach, gdy złoto i dwa srebrne medale zdobywała Otylia Jędrzejczak. 

Wiadomość o jego śmierci była i wciąż jest szokująca. We wtorek obiegła krajowe media i całe pływackie środowisko. Jan Wiederek odszedł niespodziewanie, na trochę ponad miesiąc przed swoimi 72. urodzinami

-----

Był wielkim przyjacielem naszego portalu. Wspierał w trudnych chwilach, doceniał wykonywaną przez nas pracę i konstruktywnie krytykował, gdy można było coś poprawić. To dzięki pracy dla Megatiming miałem przyjemność poznać go osobiście. I choć stało się to dopiero w ostatnich latach jego pracy dla związku, to kilka ciekawych rozmów zdążyliśmy odbyć. Zarówno w naszym studio, jak i prywatnie. 

W tym miejscu pozwolę sobie na osobiste wspomnienie. Ostatni raz widzieliśmy się niemal dokładnie 11 miesięcy temu - w trakcie zawodów Grand Prix w Kozienicach, na których znalazłem się dość niespodziewanie i przez splot różnych wydarzeń. Do Polski zbliżała się pandemia i - jak później miało się okazać - była to ostatnia centralna impreza przed kilkumiesięcznym zamknięciem pływalni. Organizatorzy świętowali 18. edycję Grand Prix w historii swojego miasta, przygotowali więc spotkanie, na którym obaj się pojawiliśmy. Trener Wiederek usiadł z boku i wspólnie z trenerem Decem prowadzili ożywioną dyskusję. Widząc ich razem i znając ich wielką pływacką pasję, nie mogłem się oprzeć, by do tej rozmowy nie dołączyć. Nie oszukujmy się, nikt znający ich obu by się oparł. Trochę nieśmiało (bo przecież co im będzie jakiś szczyl zawracał głowę) dosiadłem się na trzeciego. Przysłuchiwałem się tej ciekawej wymianie zdań i wspomnień, czasem próbując dorzucić coś od siebie. Wiedziałem, że to wyjątkowy czas. Dziś doceniam go dziesięc razy bardziej.

Trenerze, dziękuję! Za to, co zrobił Trener dla polskiego pływania, za cały wysiłek włożony w rozwój naszej piłki wodnej. I za to, że w Kozienicach nie przegonił Trener tego młodego chłopaka od swojego stolika, tylko pozwolił mu chłonąć kolejne pływackie historie.